DRUGA SZANSA - CZY WARTO JĄ DAĆ?
Życie niestety, a może stety mamy tylko jedno. Jesteśmy także tylko ludźmi a co się z tym wiąże, nie jesteśmy idealni i popełniamy błędy. Czasem mniejsze, czasem większe. Zauważcie, że nie tylko my cierpimy na nich, a nasi najbliżsi również. No ale cóż, tak zbudowany jest człowiek. Z dupy powiedzenie "uczyć się na błędach" się nie wzięło. Ale nawiązując do tytułu: czy warto dawać drugą szansę?
Ja przeważnie zawsze ją daję innym, nawet jeśli bardzo mnie zranili. To nie jest też tak, że od razu. Analizuję przed tym wszystko. Co nim kierowało a najważniejsze - czy naprawdę jest mu głupio, że tak postąpił?
Bierzmy pod uwagę to, że jedni potrafią wyciągnąć wnioski ze swojego zachowania i żałować, a drudzy od razu biegną dalej, nie myśląc o popełnionych czynach. Nie potrafią przyznać się do błędu. Trzecia kategoria to Ci, którzy nie potrafią zapomnieć. Żyją z wyrzutami sumienia.
Ja na swoim doświadczeniu mam kilka dawaniu szans, jednych nie żałuję, drugich trochę tak. Najgorsze, gdy człowiek mówi, że się zmieni a okazuje się nic nie zmieniać, boli. Dlatego nie powinno się dawać więcej niż dwie... no dobra, trzech szans. Po co wiecznie cierpieć? Nie bierzmy tych ludzi na poważnie. Pewnej osobie, najbliższej (w sumie powinna mi być) podarowałam ich z dwadzieścia. Dwudziestej pierwszej nie będzie. Ta po trzeciej to już był mój błąd.
Miałam też sytuację, gdy to ja chciałam dostać drugą szansę. Zajęło to mi i mojej przyjaciółce pół roku, ale jak widać warto było czekać. Dogadujemy się sto razy lepiej niż przedtem.
Niestety z nie-daniem szansy też się spotkałam. Ja wiem, że jestem osobą, która sobie coś postanowi to potrafi się zmienić i nad sobą pracować, ale... skoro ktoś nie chciał mi dać się wykazać, to po co się tym przejmować. Chciałam...
Nikt też nie każe wybaczać i pójść na głęboką wodę. Ja z moją przyjaciółką zaczęłyśmy od relacji "znajomych". Potem byłyśmy kumpelami, potem dobrymi kumpelami itd.
Nachodzą mnie także myśli, że może lepiej by było, gdyby każdy miał świadomość, że drugiej szansy nie ma. Życie jest jedno, szansa też jest jedna. Nie będzie kolejnych prób. Po prostu. Może wtedy staralibyśmy się bardziej, doceniali to co mamy i nie wyrzucali z serca tego, co już w nim posiadamy. Przed zrobieniem czegoś zastanawialibyśmy się dwa razy. A nawet dziesięć.
Teraz możemy gdybać. Nie byłoby tyle bólu, zdrad i łez? Może nie było by złamanych serc. które wybaczają, aby zraniono je na nowo? Może nie płakalibyśmy więcej?
Krótkie podsumowanie za pomocą przepięknego cytatu na który się ostatnio natknęłam:







zalezy komu ta szanse zamierzamy dac, ale to zawsze trudny wybor.
OdpowiedzUsuńhttp://karolinaslomka.blogspot.com/
druga szansa to bardzo trudna decyzja. Ty jednych żałujesz, innych nie. Ja dotychczas wszytskich żałuję. Kilka moich 'przyjaźni' dało mi do zrozumienia, że nie warto dawać drugiej szansy. Jednak jeśli chodzi o mojego narzeczonego, chyba tylko zdrady bym mu nie wybaczyła :) Poza tym, jestem tak zakochana że wybaczyłabym mu wszystko, i doskonale o tym wiem, nie oszukuje się :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Jak to się mówi - zależy od sytuacji :)
UsuńJa zawsze daje drugą szanse każdemu i przepiękny wpis:)
OdpowiedzUsuńŚwietny i bardzo prawdziwy post :D
OdpowiedzUsuńŚliczne zdjęcia :)
Obserwuję :D
Mój Blog - klik!
Świetny wpis :) Danie tej drugiej szansy zależy od sytuacji.
OdpowiedzUsuńMój blog
Ja daje duzo szans, i uwazam ze jest to pod pewnym wzgledem moja wada jednak nie moge sobie wyborazic kiedy sama zrobilabym blad i takiej szansy bym nie otrzymala. Najwazniejsze aby czlowiek uczyl sie na wlasnych bledach! :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego bloga; http://vframlii.blogspot.nl/ opowiadam o moim zyciu w Holandii :)
Wiele osób zasługuję na drugą szansę, jednak najczęściej dostają ją ci, którzy nie są jej godni :/ Świetnie napisane!
OdpowiedzUsuńhttp://myhappysunmoontruth.blogspot.com/