Kurde, zaczynam mieć już powoli dość! Odkąd tylko pamiętam moi staruszkowie zawsze mieli do mnie pretensje! Wiecznie im coś nie pasowało w tym, co robię, że nie potrafię dobrze czegoś zrobić i źle się zachowuję. Gdy spóźnię się do domu, albo nie odbiorę od nich połączenia wybucha trzecia wojna światowa. Dają mi tyle obowiązków, że nie mam dla siebie czasu, a gdy go znajdę i pogram w grę - to też mają problem. Dlaczego się nie uczę? Moje koleżanki mają się lepiej, mają większą swobodę! Nienawidzę moich starych!
Pewnie każdy z nas zna taką osobę, która się tak wyraża o swoich rodzicach. Nie ukrywam, moi też mnie czasami wkurzają (nawet bardzo), ale wiem, że chcą dla mnie jak najlepiej. Jednak nigdy, naprawdę, nigdy nie nazwałam ich moimi starymi. Co prawda nie znam czegoś takiego jak kłótnia o spóźnienie czy nieodebrany telefon, albo zakaz wychodzenia z domu. Pod tym względem naprawdę mam wolną rękę. Nie mam ograniczeń. Jestem - a może byłam? - wychowywana bardziej że tak powiem w sposób "rób co chcesz". Gdy wychodziłam z domu, moją mamę nie interesowało czy napiję się alkoholu albo będę paliła papierosy. Nie pluła się do mnie o której godzinie wracam, chciała tylko sms'a co jakiś czas, że jest w porządku i abym nie wracała kawał drogi sama do domu. Zawsze mi tylko powtarzała przed wyjściem, że mi ufa i żebym jej nie zwiodła.
Patrząc z perspektywy czasu, ponieważ mam już 19 lat, trafiła tą metodą w dziesiątkę. Żyłam bez ograniczeń, mogłam robić co chce. Nie pluła się gdy jednak coś wypiłam na imprezie w gimnazjum. Cieszyła się, że nie wracam jak moi rówieśnicy pijana. Darzyła mnie zaufaniem to nie mogłam jej zawieść. Porównując do mnie moich znajomych, którzy żyli w wiecznych zakazach to właśnie je łamali, były z nimi problemy wychowawcze. Moja mama zawsze mi powtarzała chcesz się napić? Napij się, ale nie do nieprzytomności. Chcesz zapalić? No to zapal, ale nie rób tego w "popisówie" przed znajomymi w celu "zyskania" szacunku.
Tak wiem, rodzic nie jest rodzicowi równy, ale uważam, że jednak każde dziecko powinno z szacunkiem o nich mówić, nienawidzę gdy spotykam się z takimi określeniami. Jednak poświecili nam swoje życie na wychowanie nas, prawda? Doceń to, nie każdy ma rodziców.
pants ROMWE, vest NEW YORKER, shoes NIKE
________________________________
ZAPRASZAM DO OBSERWOWANIA MNIE NA INSTAGRAMIE









pomimo tego, ze rodzice naprawde czasem sa wkurzający, nigdy nie powiedziałabym o nich "starzy". Dla mnie to kompletny brak szacunku. I te wszytskie pseudo dresy chcą poprostu takim słownictwem się chyba pochwalić co im nie wychodzi za bardzo
OdpowiedzUsuńhttp://magdawiglusz.blogspot.com/
Ciekawie napisane! fajne buciki :-)! ja sie właśnie rozglądam za jakimiś na wiosnę :-) buziaki
OdpowiedzUsuńhttp://nataliazarzycka.blogspot.com/2016/02/ostatki.html
Powalasz <3
OdpowiedzUsuńObserwuję :D
http://juliaobi.blogspot.com/
Gdy jestesmy mlodzi, zakazane smakuje lepiej, taka prawda;))
OdpowiedzUsuńhttp://feel-that-moments.blogspot.com/
Zgadzam się! Ja nigdy nie potrafiłabym tak powiedzieć o swoich rodzicach, totalny brak szacunku :)
OdpowiedzUsuńVeroni- agataweranika.blogspot.com
Czemu mówisz tylko o mamie?
OdpowiedzUsuńPo prostu, nie będę mówiła tego publicznie, chodzi o to, że szacunek się należy każdemu rodzicowi
UsuńPiszesz w pierwszej kolejności ze masz trzecia wojnę światową jak się spóźnisz lub nie odbierzesz telefonu a następnie piszesz ze nie znasz takiego czegoś jak kłótnia o spóźnienie czy nie odebrany telefon...jeden wers przeczy drugiemu...ale co do tego ze rodzice dają zakazy i wyznaczają nakazy i obowiązki to tylko po to żeby Cię przygotować do życia i oczywiście z troski o Ciebie . Moi rodzice ( szczególnie mama) bardzo pilnowała żebym była o wyznaczonej godzinę w domu ...dlatego teraz mając 20 parę lat zawsze jestem punktualna...i ciesze się ze tak zostałam wychowana...człowiek mający zasady które najczęściej osiąga przez to jak został wychowany w dorosłym życiu uważany jest za człowieka wartościowego...
OdpowiedzUsuńBędąc młodsza od Ciebie także miałam pretensje ze nie mogę robić tego co chce;ze tyle mam czasu na spotkania z przyjaciółmi a teraz czas na naukę itp ale to rozumie się dopiero po latach kiedy człowiek odpowiedzialny jest sam za siebie...
Wiec złości na rodziców są normalne...ale nie "upoważnieniaja" nas do mówienia moja stara, mój stary czy moi starzy...
Pozdrawiam i życzę powodzenia😊
Każdy wychowuje swoje dzieci inaczej, mojej mamie się udało bez ograniczeń.
UsuńA pierwszy wers jest przykładem tego, co słyszę od moich znajomych jak mówią o swoich rodzicach, potem zaczyna się moje zdanie:)
Dobrze napisane! swietna stylowka <3 xxx
OdpowiedzUsuńhttp://veronicas-veronicass.blogspot.no/
Szacunek do rodziców to podstawa !
OdpowiedzUsuńja też nigdy nie powiedziałam o moich rodzicach w taki sposób i czuję zażenowanie, gdy słyszę takie teksty :P
OdpowiedzUsuńhttp://dalenadaily.blogspot.com
tak jak w przykładzie wprowadzającym do wpisu - postępowałam kiedyś w bardzo podobny sposób, choć nie wyglądam to byłam swego rodzaju buntowniczką a raczej wredną nastolatką, którą rodzice wkurzali każdym słowem. nigdy nie powiedziałabym do nich czy o nich "starzy", bo to już przegięcie :P
OdpowiedzUsuńI takie moje postępowanie pomogło mi dostrzec sedno sprawy - że poświęcili swoje życie dla mnie, w celu mojego wychowania, a ja swoim zachowaniem zdecydowanie na to nie zasługuję. I choć nieporozumienia co pewien czas się zdarzają, jak wszędzie, to zaczęłam ich doceniać i traktować z większym szacunkiem :)
super pouczający wpis, bardzo ładne zdjęcia :)
pozdrawiam i zapraszam :))
stylowana100latka.blogspot.com
Świetne zdjęcia! <3
OdpowiedzUsuń-------------
Dodałam nowego posta, dopiero zaczynam więc może wpadniesz?
Bardzo ładne zdjęcia
OdpowiedzUsuń:)
Zapraszam
http://magda-ola.blogspot.com/?m=1
obserwacja za obserwacje? :)
świetny post i design bloga :)
OdpowiedzUsuńBędę wpadać częściej ;)
zapraszam do siebie :
http://paulinaborek.blogspot.com/
nigdy nie nazwałabym rodziców starymi
OdpowiedzUsuńagnieszka-gromek.blogspot.com